opinie

Zapraszam Cię do zapoznania się z opiniami osób, które już ze mną pracowały i są zadowolone z efektów.

Alinę poznałam w bardzo trudnym momencie mojego życia, kiedy po raz kolejny „świat mi się zawalił”. Byłam zagubiona i zawiedziona. Ona dała mi światło. Nadzieję. Dała wiedzę. Nauczyła czym jest prawdziwa miłość i szacunek. Nauczyła akceptacji i odzyskałam poczucie wartości pomimo wszystko. Dzisiaj mój świat zmów jest piękny, pełen wiary, nadziei i miłości.

Dziękuję Alinko.

Ilona Felicjańska

modelka

Alina Wajda – osoba, dzięki której dowiedziałam się kim tak naprawdę jestem. Tak, to jest chyba najbardziej trafne stwierdzenie i podpisuję się pod nim rękami i nogami. Chyba każdy z nas zadaje sobie pytanie „kim jestem”, ale czy dostaje na nie odpowiedź? Czasami tak ale bardzo powierzchowną.

Ja, dzięki pracy z Aliną, odbyłam ciekawą (czasami niezbyt łatwą ale bardzo wzbogacającą) podróż w głąb siebie. Dowiedziałam się rzeczy, które teraz pozwalają mi patrzeć na Świat inaczej. Mam inną świadomość, podejście do życia, zapał i optymizm. I mimo, iż zawsze byłam osobą pozytywnie nastawioną do życia, to teraz jestem po prostu szczęśliwa bez względu na wszystko. Może brzmi to dziwnie ale tak właśnie jest.

Jestem Alinie bardzo wdzięczna za doświadczenie, jakie mi pokazała, otworzyła mi oczy i serce. Nasza wspólna podróż czasami była trudna, ale właśnie wtedy mogłam dojść do samego środka siebie. Podobnie jak w przysłowiowej cebuli, Alina powoli zdejmowała ze mnie kolejne warstwy abym mogła dotrzeć do siebie i wejść głębiej. Szacunek do siebie, asertywność, pewność siebie, wiara w siebie to tylko niektóre wartości, których nauczyłam się w pracy z Aliną. To dzięki niej i pracy z nią patrzę teraz na to, co mnie otacza innymi oczami :)

Dziękuję i polecam każdemu, kto chce odnaleźć siebie!

Anna Lucińska

aktorka

Jest taka chwila, w której patrzysz wstecz i zastanawiasz się po co to wszystko. Jest taki moment, kiedy stoisz wśród ludzi, słuchasz, uśmiechasz się i nie potrafisz zrozumieć, dlaczego śmiech przestał być wyrażam radość a zaczął być wyrazem uprzejmości, że prawda zaczęła być informacją posiadającą wymierną wartość materialną, a ufać w gruncie rzeczy nie powinieneś nawet sobie.

Jest taki moment w życiu, w wymarzonym życiu dla którego poświeciłeś wszystko od urlopów po czas z rodziną, w którym budzisz się rano i żałujesz, że znów się obudziłeś. W takim momencie można zagłuszyć w sobie to drażniące pytanie: „Co ja tu robię?” – można, ja robiłam to wiele razy.

Ale przychodzi taki dzień, okoliczności, los, zdarzenia, że mówisz dość, że już wiesz, że mimo paraliżującego lęku, musisz coś zmienić i nie pomoże tu kolejna ucieczka. W tym momencie masz już świadomość, że siebie zabierzesz ze sobą wszędzie. Nawet na końcu świata, gdy rzucisz wszystko, wyprowadzisz się, rozwiedziesz, usuniesz wszystkich, w końcu odezwie się ten szyderczy głos w środku Twojej głowy i powie „to ja, Twój emocjonalny bałagan – nadal z Tobą jestem”.

W takim momencie byłam ja, jadąc 220 km/h wyboistą uliczką życia, kiedy na mojej drodze stanęła Alina. Mówi się że nie można zawrócić kijem Wisły, ale ona ma taki kij, którym może zawrócić życie na właściwy tor i taką marchewkę, o której wszyscy mówią, że chcą ją mieć ale niewielu ma odwagę, by po nią sięgnąć. Sama jej nie miałam, ale Alina wiedziała jak pracować z moim wewnętrznym tchórzem.

Tamtego pięknego lipcowego popołudnia, rozpoczynając naszą wspólną pracę, Alina zadała mi pytanie, w którego konsekwencje nie wierzyłam: „Czy jesteś gotowa na to że po pracy ze mną, za jakiś czas nie będzie wokół Ciebie ludzi którzy są dziś?”. Wtedy wydawało mi się to niemożliwe. Ci wszyscy ludzie stanowili mój świat, to co robiłam wydawało mi się jedyną i słuszną drogą. Nawet jeśli wtedy moje życie było jednym wielkim zakrętem emocjonalnym, jedyne co umiałam, to brać ostre zakręty i wyprowadzać się z poślizgu, więc bałam się wszystkiego co mogłoby być inne.

Rozpoczynając pracę z Aliną, postanowiłam wyjechać na pierwsze dwa tygodnie i skupić się na pracy, którą miałyśmy wykonać. To był przejaw wielkiej odwagi, bo był to mój pierwszy prawdziwy urlop od 4 lat, kiedy dałam sobie czas na spojrzenie z perspektywy na to, co się dzieje w moim życiu.

W trakcie wyjazdu intensywnie pracowałyśmy (przez Skypa) za pomocą ćwiczeń, które dostawałam. Ten etap pracy mogę opisać jak podróż ciemnym korytarzem, robię kroki w ciemności i nagle Alina otwiera kolejne drzwi oślepiając mnie światłem i pokazując mi to, co znajduje się w zapomnianych pokojach mojej osobowości.

Efekty?

Wielu psychologów, w tym osoby z mojej rodziny, twierdziły że zmiana wymaga procesu, a proces sam w sobie brzmi jak długi, bolesny i żmudny czas, który mnie zawsze odrzucał.

Ja miałam dwa tygodnie i kiedy znów wylądowałam w Polsce, byłam inną osobą niż ta która wyjechała na Teneryfę. W mojej głowie Alina otworzyła wiele pokoi z ogromną ilością informacji, otworzyła mi tak szeroko oczy, że po powrocie patrzyłam na wszystko i wszystkich z ogromnym zdziwieniem. Miałam wrażenie, jakbym wylądowała na innej planecie. Rzeczy, na które dawniej przymykałam oczy, zaczęły uwierać jak kamień w bucie, ale… mimo wszystko nie wyobrażałam sobie jeszcze jak mogłabym się tych kamieni pozbyć, ani w jakich butach chciałabym iść dalej.

Kolejne trzy tygodnie pracy z Aliną nazwać mogę pracą budowlaną. Dawała mi narzędzia, zadawała mi pytania, pomogła mi wybrać właściwe cegły i cement, do zbudowania mocnych fundamentów. Był to niesamowity czas poznawania, zyskiwania odwagi, możliwość głębokiego oddychania.

Bardzo pamiętam taki uderzający moment pod koniec naszej pracy, w którym Alina pokazała mi wideo z naszej pierwszej sesji. Kiedy zobaczyłam siebie i przypomniałam sobie wszystkie emocje, z którymi przyszłam do niej, miałam ochotę przytulić tamtą osobę na filmie i dodać jej otuchy, że wszystko będzie już tylko lepiej.

Jedną z największych bomb, które rozbroiła Alina, a wiem jak wiele kobiet (w tym moich przyjaciółek) nosi w sobie takie bomby, był lęk przed byciem samą do końca życia i tym że nigdy nie znajdę osoby, z którą będę chciała być. Jakże warto było zaufać metodzie Aliny.

Na zakończenie pracy, wyjechałyśmy na dwa dni w piękne miejsce wypełnione zielenią i spokojem. Wiedza, którą wtedy dostałam od Aliny, przygotowała mnie na wszystko, co miało się zmienić w moim życiu, a w ciągu kolejnych 8 miesięcy zmieniło się prawie wszystko. Rozstałam się z wspólnikami, mimo że firma którą za sobą zostawiałam była rozpędzoną lokomotywą, a toksyczność naszych relacji wydawała się niemożliwa do odcięcia przez ostatnie 4 lata. Poznałam mężczyznę, z którym przeżywam tak wiele kosmicznych momentów, że kiedyś wydawało mi się to możliwe tylko na filmach. Otworzyłam firmę z ludźmi, którym ufam i których szanuje i życzę wszystkim takich wyników. Podróżuje, delektuje się jedzeniem i po raz pierwszy w życiu, mam czas na prawdziwe życie.

Alina miała rację, po 8 miesiącach nie ma przy mnie ludzi, którzy jeszcze rok temu byli moim światem i jestem jej za to cholernie wdzięczna, a z perspektywy czasu tę całą życiową rewolucje mogę nazwać najbardziej ekscytującym okresem w życiu, na który Alina przygotowała mnie jak dobry rodzic na start w nowe lepsze życie.

Moja praca nad sobą trwa każdego dnia i nie jest film z happy endem. Pojawiają się nowe wyzwania, nowe lęki, nowe emocje ale znając możliwości swojego statku i trzymając w rękach mocno ster swojego życia, łatwiej radzić sobie ze sztormami, rzadziej wpływa się na mieliznę, a jak już się na nią wpłynie to łatwiej z tego wyjść bez szram.

Więc jeśli wahasz się czy rzucić sobie wyzwanie, zmierzyć się ze sobą i stworzyć swój świat tak, by być w nim szczęśliwym na 120 % (a czasami nawet na 200%) – przeczytaj, weź narzędzia które są w tej książce i pracuj, bo rozwój to praca, a Alina daje Ci całą wiedzę, dzięki której kimkolwiek jesteś i gdziekolwiek jesteś, za parę intensywnych miesięcy możesz być w miejscu, o którym nie śmiałeś marzyć, z ludźmi, których nie spodziewałeś się spotkać, śmiejąc się tak, jakbyś robił to po raz pierwszy w życiu.

Tego Ci życzę!

Inez M. Białobrzeska

specjalista do spraw strategi biznesowych i marketingowych

Marzec 2014 g. 10:00 właśnie zdałem sobie sprawę, że mój związek z kobietą, która dała mi cudownego syna się zakończył a moje życie straciło sens….tak mi się wówczas wydawało a miało prawo, bo to co o sobie wiedziałem na ówczesną chwilę nie pozwalało mi inaczej wnioskować :)

Do Aliny – choć wolałbym ją nazywać WYZWOLICIELKĄ – trafiłem w opłakanym stanie na skraju psychicznego wyczerpania. To ona odkryła mnie przede mną samym na nowo. To ONA nauczyła mnie rozumieć moje emocje, które nota bene często niewłaściwie interpretowane, wpędzały mnie w ślepe zaułki. I dzisiaj są moim największym sprzymierzeńcem w lepszym przeżywaniu TU i TERAZ mojego życia.

Jeśli zadasz sobie pytanie: jak to się udało osiągnąć, to nie jest z Tobą jeszcze tak źle ;), to oznacza ze szukasz wyjścia ze stanu, w jakim się obecnie znalazłeś. A to oznacza że uda się Tobie pomoc :). Właściwie, to sam sobie pomożesz teraz i już zawsze będziesz to potrafił, będziesz mieć ponadczasowe narzędzie skrojone idealnie dla Twojej jedynej w swoim rodzaju osobowości.

Zapomnij że poradzisz sobie ze wszystkim sam…samo narzędzie nie wystarczy ;) Alina nauczy Cie jak go właściwie używać.

To, co do tej pory wiedziałeś o sobie i metodach radzenia sobie z życiowymi wyzwaniami doprowadziło Cie do sytuacji, w której obecnie się znalazłeś. Jeśli myślisz, że nie dasz rady lub ze dasz radę, to w obu przypadkach masz rację. Pozwalam sobie pisać do Ciebie w taki sposób, ponieważ autopsja mnie do tego upoważnia. Alina nauczyła mnie i wyjaśniła mi jak funkcjonuje moja osobowość, a tym samym dała mi coś niesamowitego. Zadasz sobie pytanie co to też takiego?

Otóż dla mnie to była wizja człowieka, jakim chce być i jak mogę to najszybciej i najprościej osiągnąć nie rezygnując przy tym z życia pełnego radości i poczucia szczęścia osobistego.

Masz dwa wyjścia.

Pozornie łatwiejsze rozwiązanie, bo niewymagające żadnej odwagi, czyli zostać w miejscu w którym się znajdujesz, i wówczas nic się w twoim życiu nie zmieni a może tylko się pogorszyć. Lub drugi wariant – owszem trudniejszy – ale z gwarancją na lepsze jutro.

Zamiast się teraz zastanawiać.: DZIAŁAJ, DZWOŃ, PISZ. WYPUŚĆ GOŁĘBIA albo BIEGNIJ DO NIEJ! ZAWALCZ O LEPSZE JUTRO DLA SIEBIE I SWOICH NAJBLIŻSZYCH!

Na końcu chciałbym Cię przeprosić. W twojej głowie rodzi się pytanie ” za co?” Za to, że zbyt słabo potrafiłem przekonać Cię do tego, że nie masz innej opcji aby poprawić swoją obecną sytuację, aby mieć cudowniejszą resztę życia.

Niezależnie od Twego wyboru, życzę abyś nie cierpiał dłużej.

P.S. …. dźwięczą mi jeszcze w uszach jej słowa ” Rafał zobaczysz, dzięki temu poznasz lepszą fajniejszą i bardziej Cię kochającą kobietę” Wówczas Jej nie wierzyłem, przecież ja chciałem żyć „po staremu”. I jak się pewnie domyślasz stało się tak, jak Alina powiedziała. Nie minęło 2-3 tygodnie a ja odmieniony z uśmiechem od ucha do ucha poznałem moją JO ! Lepszej, cudowniejszej i piękniejszej partnerki nie mogłem sobie wymarzyć. Wszystko się zaczęło układać jak w bajce. My, zakochani po uszy mamy dziś piękną relację, którą pielęgnując rozwijamy, pogłębiamy i stajemy się coraz bardziej w niej szczęśliwi. Nie dokonałbym tego i nie byłbym najszczęśliwszym facetem na świecie gdybym nie zrobił tego jednego małego kroku … spotkał się z Aliną :)

Rafał Machowski

Wychowałam się w domu, w rodzinie w której nie było komunikacji, nie rozmawialiśmy, każdy żył swoim życiem a gdy jakiś temat był do wyjaśnienia to odbywało się to w formie kłótni i wyzwisk. Dzięki temu nauczyłam się i zapamiętałam, że nic nie jestem warta, że nie zasługuję, że nie poradzę sobie sama.

Przez kilka lat byłam w toksycznym związku z partnerem dużo starszym ode mnie, z tego związku mam syna.

Nie panowałam nad życiem, ono się po prostu działo. Przestraszyłam się, gdy kolejny raz zobaczyłam wzrok syna i usłyszałam od bliskiej koleżanki, że gdyby mnie nie znała, pomyślałaby, że znęcam się nad dzieckiem, bo ono się mnie boi. Nie rozumiałam wtedy dlaczego on się tak zachowuje. Nie stosowałam wobec niego kar, przemocy, nawet nie miałam powodu, bo to grzeczne i potulne dziecko a jedynie zdarzały mu się przewinienia jak każdemu dziecku. Dziś wiem, będąc bogatsza o wiedzę i wskazówki, które otrzymałam od Pani Aliny, że to moje lustrzane odbicie, moje wewnętrzne przestraszone dziecko. Gdy rozpoczęłyśmy konsultacje z Panią Aliną byłam 32-letnią mamą kilkuletniego chłopca a wewnątrz byłam przestraszoną kilkuletnią dziewczynką zewsząd spodziewającą się, że może się coś złego wydarzyć. Nie mogłam właściwie wychowywać dziecka, zapewnić mu psychiczny komfort jeżeli sama bałam się życia. Gdy zaczęłyśmy współpracę miałam już wyznaczony termin sprawy rozwodowej, mieszkałam z mamą i nie miałam pracy. Dostałam wszelkie wskazówki jak zachowywać się na rozprawie sądowej, żeby zakończyła się z korzyścią dla mnie i tak też się stało, gdy do wskazówek zastosowałam się. Sprawa przebiegła w spokojnej atmosferze a moje relacje z byłym mężem są poprawne. Odbyłyśmy kilka sesji – na żywo i on-line – Pani Alina zawsze szybko znajdowała dla mnie czas mimo napiętego grafika i bardzo ulgowo traktowała mnie w kwestii finansowej. Moc wiedzy i ogrom akceptacji jaką otrzymywałam za każdym razem nie sposób przełożyć na pieniądze. Pani Alina pomogła mi odkryć, że wiele rzeczy nie dopuszczam do siebie, bo je oceniam, że są „jakieś”, że umysł robi mi psikusy. Wyjaśniła mi, że zbyt dużo czasu poświęcam analizowaniu postępowania i życia innych zamiast zajmować się sobą, że nie mam prawa aby pouczać innych, bo każdy ma prawo do własnych wyborów i każdy żyje w danym momencie najlepiej dla siebie jak potrafi i to jest właściwe. Ja myślałam, że już dużo wiem i rozumiem, ale dopiero bezpośrednie konsultacje uświadamiały mi jak mało wiem. Co więcej „wiedziałam” ale nie wprowadzałam w życie, bo ciągle czemuś stawiałam opór.

Zrozumiałam jaką wartość ma komunikacja, że nie mam prawa oczekiwać, że ktoś się czegoś domyśli czego ja oczekuję i że działa to w drugą stronę tzn. ja nie muszę się niczego domyślać i nie czuję się zobowiązana aby komuś pomagać, uszczęśliwiać go wg swojej oceny, że on tego potrzebuje jeżeli ktoś o tą pomoc nie prosi. Mam też prawo do tego by czuć się dobrze, gdy ktoś inny – nawet bardzo mi bliski – na własne życzenie siebie krzywdzi.

Nasze spotkania nauczyły mnie, że każda osoba którą spotykam w życiu czegoś mnie uczy, że te osoby które pojawiają się w moim życiu, moje spotkanie z nimi popycha mnie dalej albo przynajmniej prowokuje mnie do dalszych działań, że nawet jeśli czuję się skrzywdzona to jest to moja emocja i to co ja czuję, a jeżeli czuję się niekomfortowo to najlepiej będzie dla mnie jak się z tym pogodzę. Nauczyłam się, że zazdrość jest rzeczą ludzką, ale lepiej będzie gdy się jej wyzbędę.

Na każde nasze spotkanie czekałam z niecierpliwością zachłanna nowej wiedzy o sobie i życiu. Otrzymując taki ogrom akceptacji nauczyłam się akceptować innych i zobaczyłam, że to jest fajne, uwierzyłam że nic nie dzieje się personalnie przeciw mnie a wcześniej lubiłam sobie krzywdować. Nauczyłam się mówić z synem o miłości i przestały mnie straszyć jego kolejne ciekawskie pytania o życie i zgadzam się z jego stwierdzeniami, bo ma naprawdę trafne zawsze idealnie dopasowane do sytuacji w jakiej jesteśmy. Wiem jak ważne jest dla mojego syna, gdy z czymś nawali zapewnienie go o tym, że mimo wszystko ma moja akceptację i pokazanie, że mimo wszystko może na mnie liczyć. Ta nauka Pani Aliny jest bezcenna.

Wiem, że z przestraszonego niepewnego dziecka zmieniam się w kobietę akceptującą siebie i to co wokół mnie dzieje się. Pogodziłam się ze swoimi dotychczasowymi wyborami, które wcześniej oceniałam jako złe teraz rozumiem, że były najwłaściwsze na dany moment, w którym ich dokonywałam, bo doprowadziły mnie do miejsca, w którym teraz jestem. Właśnie takiej kobiety jaką jest Pani Alina brakowało mi w życiu. Każde jej słowo dodaje mi mocy i wiary w siebie. Bywało, że podważałam to co do mnie mówiła, nie zgadzałam się, ale teraz już nie ośmieliłabym się nawet pomyśleć inaczej niż mi podpowiada. Zawsze jeśli nie od razu to po jakimś czasie okazywało się, że trafnie identyfikuje sedno problemu, co robię niewłaściwie, gdzie sama siebie sabotuję.

Dziś już wiem, ze jestem wartościową osobą taką jaką jestem, że zasługuję na wszystko co najlepsze w życiu, że radzę sobie w każdej sytuacji tak czy inaczej i nikt mi tego wszystkiego nie musi udowadniać ani ja nic nikomu nie muszę udowadniać, bo tak po prostu jest. Pani Alina uświadomiła mi, że ludzie zawsze będą mnie oceniać przez pryzmat tego jaka byłam kiedyś i jak mnie zaszufladkowali, ale przecież to nie mój problem tylko ich.

Hanna Otremba

Miałam wielką przyjemność pracować z Aliną. To co szczególnie w niej cenię, to jej umiejętność dostosowania formy przekazania wiedzy do klienta, tak aby mógł on jak najwięcej na tym skorzystać. Alina jest kobietą, w której drzemią różne siły, potrafi „tupnąć nóżką”, ale i mocno przytulić i doskonale wie, której z tych czynności klient w danym momencie potrzebuje najbardziej.

Już po jednym słowie, które padało z moich ust, Alina wiedziała co było podstawą problemu, z którym przychodziłam. Dzięki tej umiejętności, oraz jej ogromnej wiedzy, nasza praca była szybka i owocna. Zadając mi trafne pytania Alina spowodowała, że uwolniłam się od przekonań, które latami utrudniały mi życie. Co więcej, dzięki temu, że Alina pokazała mi mechanizmy, które kierują zachowaniami ludzi, stałam się osobą dużo bardziej świadomą siebie i innych.

To co uzyskałam w wyniku pracy z Aliną bardzo pomaga mi w moim życiu osobistym, a sama Alina, i jej sposób pracy, jest dla mnie dużą inspiracją w mojej pracy zawodowej.

Joanna Kokoszkiewicz

coach, trener

Trudno mi określić kim jest dla mnie Alina Wajda… mentorem? nauczycielem? hmm… z pewnością, choć bliżej mi do stwierdzenia, iż jest moim przewodnikiem po zakamarkach życia i mojej osobowości. Jest światełkiem w tunelu, które nieustannie świeci ciepłym światłem i nie narzucając żadnych rozwiązań wskazuje właściwą drogę, czekając z cierpliwością dobrej matki na to by z tej drogi skorzystać. Pracowaliśmy bardzo intensywnie przez ponad dwa miesiące spotykając się kilka razy w tygodniu. Alina pomogła mi odkryć, poznać i zrozumieć siebie i procesy rozwoju, które przechodziłem. Jej wewnętrzny spokój, umiejętność prowadzenia oraz niezwykle barwne i bogate doświadczanie zarówno z własnego życia prywatnego jak i w pracy z ludźmi sprawiają, iż człowiek potrafi otworzyć się przed nią bez reszty, wiedząc że nigdy nie będzie oceniany. Praca z Aliną jest jak mycie naczynia naszej duszy z zaszłości i wypełnianie go wszystkim tym co w nas najlepsze co sama tak wspaniale potrafi w nas dostrzec. Był to dla mnie okres ogromnej transformacji za co jestem jej dozgonnie wdzięczny i po dziś dzień z największą przyjemnością sięgam po telefon by zadzwonić do niej i prości ją o radę, opinię, bycie moim lustrem, przewodnikiem, przyjacielem.

Michał Leszek

twórca polskiej marki Kruger&Matz

Aby podejmować dobre decyzje musimy opierać się na informacjach oraz prognozach. Jeszcze ważniejsze jest to, czy znamy siebie i czym się kierujemy podejmując działania. Alina Wajda pomogła mi w dojściu do informacji, kim naprawdę jestem, co jest dla mnie ważne i czym się naprawdę kieruję. Dzięki temu potrafię trafniej podejmować decyzje i zarządzać firmą.

Daniel Kubach

prezes S7 Sp. z o.o.

Opiszę, jakie są moje wnioski po naszym ostatnim spotkaniu: słuchałem nagrania z sesji chyba aż 5 razy i często śmiałem się do rozpuku, gdy uzmysławiałem sobie tamte moje problemy. Jak dobrze, że mam te nagrania – to naprawdę wartościowy materiał, bo w Pani głosie jest coś takiego fajnego, uspokajającego, łagodnie tłumaczącego wszystko a jednocześnie pobudzającego – lubię go słuchać :))

Zauważyłem, ze miałem dużą potrzebę udowadniania ludziom moich racji i jaki to miało naprawdę wpływ na moje dobre samopoczucie. Teraz wiem, że to wynikało z potrzeby zmiany ich spojrzenia na mnie. Myślałem, że jak jestem taki, jak zazwyczaj, to nie traktują mnie poważnie i pewnie dlatego to robiłem. Widzę teraz to z innego punktu i mam czysty tego obraz.

Zrozumiałem, że nic nikomu nie muszę i nie będę udowadniał nigdy. Ewentualnie samemu sobie :)))

Jeśli chodzi o moją przyszłość to pomogła mi Pani odnaleźć to, co będzie mi naprawdę potrzebne i jestem przekonany, że to będzie początek czegoś naprawdę dużego – to tylko kwestia czasu i wierzę, że jestem na dobrej ścieżce a reszta przyjdzie:))

Zauważyłem także, że czasem nieświadomie używam myśli i słów, które mogą blokować mój sukces (np. jak opowiadałem o tym „wciskaniu” towaru temu człowiekowi) i dopiero jak przesłuchiwałem nagranie z naszej drugiej sesji zajarzyłem, że tak faktycznie powiedziałem. Nie wiem ile razy mogłem taką gafę z ludźmi w pracy popełnić podczas rozmów nawet o tym nie wiedząc.

Teraz jestem uważniejszy.

Bardzo mi się podobało, jak wyjaśniła mi Pani różnicę w sposobie komunikowania się i używając słów w tej opowieści o wyspie Bali i 4 Żywiołach zrobiła mi Pani MEGA film w głowie. Ja to sobie naprawdę wyobrażałem, też tak chce umieć robić słowami! Myślałem dlaczego ja tak nie robię i doszedłem do wniosku, że może dlatego że sam nie osiągnąłem jeszcze większego sukcesu i jak mogę takie historie ludziom opowiadać ?? Nie będą prawdziwe a oni to poczują. Wiem, że to działa ale nie wiem jak się jeszcze do tego zabrać, żeby było w zgodzie ze mną, żeby było ze mną spójne. Trzeba mi jeszcze tej wiedzy. Cieszę się, że wiem, jaki jest kierunek i dokąd zmierzam – to jest najważniejsze.

Mówiła Pani o szlachetnym wykorzystywaniu wiedzy z NLP – myślałem o tym wcześniej ale nie wiedziałem co to tak naprawdę jest to NLP i miałem inne wyobrażenie o tym, oraz jak tym się posługiwać. Teraz widzę różnicę i wiem, że jedni mogą manipulować a inni inspirować i szlachetnie wpływać. Wszystko zależy od stopnia świadomości osoby, która tego narzędzia używa.

Teraz rozumiem, że taka wiedza przyda mi się w moim życiu nie tylko do biznesu ale do życia codziennego :)))

Jeśli chodzi o Pani radę i sposób na uciszenie myśli i tej „nagonki” w głowie, to MEGA działa , naprawdę działa i mam spokój!!! Jak mi Pani o tym opowiadała, nie wiedziałem, co ten mój mózg będzie robił a on po prostu jest cicho. Mogę się skupić i myśleć o tym, co naprawdę jest ważne tu i teraz. To faktycznie doskonale działa cały czas.

Z moimi wcześniejszymi próbami zmiany to było tak, jak Pani przypuszczała, nie wiedziałem jak je wdrożyć w życie. Chciałem bardzo ale z reguły kończyło się tym, że się ululałem i stawałem przed lustrem i mówiłem do siebie „i co chłopie, znowu się uwaliłeś i powiedz mi – jak ty chcesz się zmienić? tak się nie da” Najdziwniejsze jest to, że im bardziej sobie wkręcałem, tym gorzej było mi cokolwiek zmienić. Najlepsze jest to, że naprawdę nie wiem jak to zrobiłem, że przestałem, to tak, jakby ktoś wyłączył mi jakiś guzik w mojej głowie i jest mi coraz lepiej (temat zamknięty !)

Co do seksu to na pewno będzie coraz lepiej, wróciła ochota i fantazja wiec wszystko na dobrej drodze, na pewno będziemy więcej o tym z żoną rozmawiać – już ja się o to postaram :)))))

Słuchałem dziś nagrania Briana Tracy o wyznaczaniu celów. Jego płytę kupiłem 1,5 roku temu i miałem dziś takie porównanie do tego, co my robiliśmy na spotkaniach a co on tam mówi. Choć lepiej to rozumiem ale mimo, że mówi podobnie, to jest to taka sucha teoria – u Pani jest życiowo:) Podejrzewam, że mógłbym Briana Tracy słuchać jeszcze pewnie nie raz i ciężko byłoby to włożyć do życia codziennego.

Słucham już nagrań „4 Żywioły” – teraz pracuję z żywiołem Ognia, potem reszta i na spokojnie ćwiczenia. Będziemy razem z żoną nad tym pracować.

A tak na koniec to mam super wiadomość, będę TATĄ!!! Dowiedziałem się na drugi dzień po naszej sesji, nie wiem, który to tydzień czekamy z żoną na badania, wtedy coś więcej będzie wiadomo:)

Jestem cholernie dumny, że będę tatą i chcę mojemu dziecku dać dobre wzorce, by nie musiało przechodzić przez to, co ja czy moja żona. Teraz pod naszą troskliwą opieką samo będzie dochodzić do tego, kim jest.

Dziękuję i pozdrawiam serdecznie

Łukasz Wieczorek

Alina to osoba, którą poznałam przez moją przyjaciółkę. To ciepła dojrzała, zadbana kobieta o głosie krystalicznym i spokojnym.

Nasza znajomość z Aliną trwa od 3 lat. Pamiętam pierwsze nasze spotkanie, praca z Kosmogramem i wpływem planet, na to kim i gdzie teraz jestem… i zdanie: Księżyc w Pannie, to pamiętam stale :)

Kolejne rozmowy i spotkania otwierały jeszcze bardziej moją duszę na świat, zrozumienie „demonów” sytuacji, z którymi sama nie mogłam sobie poradzić. Wydawało mi się, że mogę, bo rozumiem mechanizmy, jednak nie dawałam rady. Nie zapomnę jednej naszej 4 godzinnej sesji, która zaczęła się w aucie, później był Skype i omawiałyśmy moje powiązanie i z mamą, babcia i tą wrażliwością na ból, cierpienie, jakie miałam…

4 godziny to długo i niedługo, ale bańka pękła i ja jak ten balon uniosłam się, gdy po kolejnym spotkaniu z rodziną miałam spokój w sercu. Uff …. „puściło”…

Dziękuję Alino

PS. Mam coś jeszcze rzeczy, które trzeba wyłożyć „na stół”, ale czas na to przyjdzie – wiem….

Agnieszka Kosińska