O co się martwisz?

 

 

Jeśli przez wiele lat martwisz się o przyszłość i to nic dobrego Ci nie przyniosło, to zacznij teraz cieszyć się tym, co masz i przekonaj się, co to Ci przyniesie :)

 

Dobrze wiemy, że mamy wpływ na to, w jaki sposób myślimy i co myślimy. Wiele osób zamartwia się swoimi problemami, co odbija się negatywnie na ich samopoczuciu, zdrowiu i pracy. W wielu przypadkach troski te są bez konkretnego uzasadnienia.

 

Przecież mając wpływ na to, jak oceniamy ludzi, rzeczywistość i… jak oceniamy to, co sami myślimy na swój temat – możemy siebie wspierać a nie osłabiać.

 

Każda myśl ma wpływ na to, jak się poczujesz i jakie będą Twoje emocje. Powstające emocje albo Cię napędzą albo zahamują podsyłając „czarne” scenariusze.

 

CZARNE SCENARIUSZE – TO ZMARTWIENIA.

 

Czy widzisz, że najczęściej martwisz się tym, czego wcale nie ma w danym momencie a Ty myśląc o tym masz negatywne odczucia i paraliżujące Cię lęki?

Wiele zależy od tego, co pomyślałeś na dany temat, jak oceniłeś ludzi bądź sytuacje. Jakie wyciągnąłeś wnioski, jakie wystawiłeś oceny. Pamiętaj, że robi się to najczęściej tylko na podstawie samych opinii i ocen. Bez praktycznego dowodu oceniając „wynik”.

Czy to ma jakiś sens?

A jednak tak robimy.

I tak chyba inicjowane są wszystkie zmartwienia.

 

CZYM NAJCZĘŚCIEJ ZBĘDNIE SIĘ ZAMARTWIAMY?

 

Społeczni psychologowie uważają, że ponad dziewięćdziesiąt procent zmartwień jest bezpodstawnych.

Oto jedno otwierające te „listę” pt. O CO MARTWIĄ SIĘ LUDZIE:

 

O przyszłość

– tu pojawiają się pesymistyczne przewidywania – zamartwianie się tym, co może nastąpić w przyszłości

 

JAKI jest sens tego zamartwiania się, jeśli przyszłości nikt nie zna i jeszcze jej NIE MA?

Czy poprzez negatywne rozmyślania sprawisz, że owa przyszłość będzie lepsza, bardziej radosna?

 

Tak, nie ma to sensu i jest wręcz nieopłacalne, ponieważ to, że myślimy negatywnie jeszcze zwiększa prawdopodobieństwo, że dane wydarzenie naprawdę nastąpi!

 

Prosty przykład: martwisz się, że możesz np. stracić pracę. Więc źle sypiasz, a do pracy przychodzisz zmęczony, bez energii. W pracy odbija się to na wynikach i szef to zauważy. Więc rzeczywiście może zastąpić cię kimś bardziej energicznym i produktywnym…

 

Przyjrzyjmy się samemu słowu – martwic się, zmartwienia.

MARTWIC SIĘ – czy to nie ma czegoś wspólnego z byciem „martwym”?

 

U- martwiać -się.

Czyli stawać się martwym… z jakiegoś powodu.

Martwym z powodu myśli i irracjonalnych ocen, opinii bez pokrycia?

To nie dziwie się, że wtedy trudno działać, gdy się jest „martwym” – prawda?

Może tak powstają „porażki”?

 

Czy nie masz wrażenia, że bardziej karmimy swe umysły ocenami, porównywaniem się i dlatego nosimy w głowach dialogi wewnętrzne, które „dołują” zamiast inspirować i wspierać?

 

Jeśli chcesz poznać swój obecny stosunek do zmartwień – oto przydatne ćwiczenie.

Znajdziesz swoje odpowiedzi:

1. O co się najczęściej martwisz?

2. Czy faktycznie istnieją racjonalne powody Twoich zmartwień?

3. Co tracisz, gdy skupiasz się na zmartwieniach?

4.